Wakacje 2015 w wersji Total Low Cost

Co zrobić, jeśli marzymy o wakacjach nad ciepłym morzem, a nie mam dużego budżetu? Czy wszystko stracone? Niekoniecznie!

Sprawdzamy, gdzie warto wybrać się w nadchodzącym sezonie i to bez nadmiernego narażania budżetu na ogromne wydatki. Przedstawiamy rodzinne, słoneczne wakacje w wersji TOTAL LOW COST.

Analizując ceny ofert i porównując je z ubiegłym sezonem trzeba powiedzieć sobie szczerze. Jest drożej. Średnio nawet o 10-15 proc. Dla wielu naszych rodaków nie jest to problem, ale kiedy zaczyna się planować wakacje dla 3, 4 czasami 5 osób, kilkaset złotych podwyżki pomnożone przez liczbę uczestników naszego wyjazdu tworzy barierę często nie do przeskoczenia. Dodatkowo, tegorocznym kłopotem, burzącym nasze wakacyjne marzenia jest nagły skok Franka, a co za nim idzie podwyżka naszych rat za mieszkanie. Odczuło go ponad 700 tys. naszych rodaków. Na szczęście jest na to rada.

Seszele, co prawda, muszą na nas zaczekać, Kanary też. W tym roku nie będzie nas na nie stać. Egipt niektórym troszkę się znudził, Tunezja ogranicza nas tylko do samolotu. Dokąd zatem wybrać się na tegoroczne wakacje? Rezygnujemy z luksusów i dalekich kierunków, ale nie rezygnujemy z podstawy udanego urlopu. Liczebnikami pozostają wciąż te same słowa kluczowe – słońce, plaża, basen, morze, dobra zabawa. Mianownikiem staje się jedno słowo – ekonomia.

Mocno przyjrzeliśmy się ofercie dostarczanej przez touroperatorów w tym roku. I choć za nami dopiero przedsprzedaż first minute, to już po niej widać, że organizatorzy pomyśleli o każdym. Tak szerokiej cenowo oferty, nie mieliśmy już dawno.

Na tegoroczne wakacje TOTAL LOW COST typujemy aż 3 kierunki – powracającą na szczyty list przebojów Bułgarię, bardzo dobrze znaną naszym zmotoryzowanym rodakom Chorwację
i może nieco dalszą, ale wciąż magnetycznie przyciągającą Hiszpanię. Wszędzie tam udać możemy się szybciej i wygodniej samolotem, ale także dużo taniej, zwłaszcza przy większych składach osobowych, własnym samochodem.

BUŁGARIA

Jeszcze w latach 80. była wakacyjnym marzeniem każdego Polaka. Jeśli nie ówczesna Jugosławia, to koniecznie bułgarskie Złote Piaski. W kolejnych 2 dekadach zapomniana i omijana. Wówczas rodziła się masowa moda na kierunki arabskie. Od 2010 roku
Bułgaria przeżywa prawdziwy renesans. Relatywnie bliska odległość, bajeczne piaszczyste plaże, ciepłe wody Morza Czarnego, słowiańska mentalność gospodarzy, a przede wszystkim wciąż niskie ceny są argumentami, którym naprawdę ciężko się oprzeć.

Co prawda najniższe ceny tygodniowego pobytu dla zmotoryzowanych klientów zaczynają się nawet od 300 zł za osobę, ale opcja najbardziej pożądana, czyli hotel 5* w formacie pobytowym All Inclusive kosztować nas może nawet tylko 1249 zł. To budżetowa oferta dla klientów z dojazdem własnym (DW). Wersja samolotowa (S) kosztuje niestety drożej, ale wciąż nie tak dużo, bo tylko 1859 zł. Średnia wartość rodzinnej rezerwacji (2 dorosłych + 2 dzieci) to w przypadku decyzji o podróży własnym autem wyniesie 3584 zł, a w opcji samolotowej 5383 zł. Porównując taką propozycję do najpopularniejszego w Polsce kierunku wakacyjnego Egiptu, oszczędzamy jakieś 2000 zł. Prawda, że warto?!

CHORWACJA

Jeden z ulubionych kierunków wakacyjnych dla wszystkich miłośników dojazdu własnego. Adriatyk zawsze mocno przyciągał naszych rodaków, nawet pomimo kamienistych plaż, a zróżnicowany klimat pomiędzy rejonem Północnej Dalmacji, czyli dużo bardziej zielonej Istrii i typowo Południowej Dalmacji w okolicach Splitu i Dubrovnika sprawia, że każdy znajduje tu miejsce dla siebie. Nie bez znaczenia jest typowo śródziemnomorska atmosfera małych, malowniczych, nadmorskich miasteczek, a także prawdziwe perełki kultury i architektury. Wielu miłośników tego kierunku nazywa go mniejszą, sympatyczniejszą i gościnniejszą Italią i coś w tym chyba faktycznie jest.

Do Chorwacji samemu dojechać można albo przez Słowację i Węgry, albo Czechy, Austrię i Słowenię, albo alternatywnie dużo szybciej, choć kilometrowo trochę dalej przez Niemcy, Austrię i Słowenię.

Na półwyspie Istria tydzień w 4* hotelu z dojazdem własnym, ale za to pełnym wyżywieniem (FB) kosztować nas będzie tylko 1716 zł od osoby. Za podobną ofertę w nieco dalszej odległościowo Dalmacji Południowej zapłacimy tylko 1540 zł, a na wyspie Korcula za tygodniowy pobyt ze śniadaniami i obiadokolacjami (HB) tylko 1338 zł. Bardzo budżetowe propozycje.

Niestety, sporo drożej wypada oferta samolotowa. Alternatywne propozycje dla ww. rejonów kosztować nas będą od 2783 zł na Korculi, przez 2952 zł w Dalmacji Południowej, aż do 3064 zł na zielonej Istrii.

W podsumowaniu rodzinny wyjazd (2+2) kosztować nas może średnio od 6528 zł przy dojeździe własnym autem, do 8761 zł przy wyborze oferty samolotowej.

HISZPANIA

Znana, lubiana, wciąż pożądana. Nie wiadomo co bardziej przyciąga Polaków. Doskonała pogoda, iberyjska MANIANA, południowy temperament zawsze skorych do dobrej zabawy gospodarzy, fantastyczne plaże czy może połączenie tych wszystkich elementów w jedną całość. Fakt jest taki, że Hiszpania od lat znajduje się w czołówce najczęściej wybieranych kierunków przez naszych rodaków. Co prawda leży dużo dalej niż Chorwacja, czy nawet Bułgaria, ale europejskie autostrady gwarantują nam niczym nie zakłócaną, relatywnie szybką podróż własnym autem.

Na najbliższe wakacje zaprasza nas co najmniej aż 6 hiszpańskich Wybrzeży z doskonale rozpoznawanym u nas przedrostkiem – Costa: Brava, Del Sol, De La Luz, Dorada, Blanca, Almeria. Te najpopularniejsze wśród naszych rodaków to bez wątpienia Costa Brava i Costa Del Sol.

Na Costa Brava tydzień w 4* hotelu w formacie All Inclusive, przy dojeździe własnym, kosztować nas będzie tylko 1146 zł. Oferta samolotowa niestety mnoży tę kwotę dwukrotnie, a nawet więcej. Wydatek sięgnie progu 2437 zł. Tej samej klasy hotel w formacie FB kosztować nas będzie już tylko 965 zł (DW) i aż 2316 zł (S). Przy decyzji o wyborze opcji HB mamy sukcesywnie 887 zł (DW) i 2316 zł (S).

Costa Del Sol wymagać będzie co prawda nieco dalszego dojazdu, ale jej położenie ma swoje nie tylko krajobrazowe uroki. Sprawdzamy porównywalne jakościowo oferty do Costa Brava. 4* hotel w formacie All Inclusive to wydatek 1471 zł (DW) i 3000 zł (S). Opcja pełnego wyżywienia (FB) to 1645 zł (DW) i 2716 zł (S). Jeśli zdecydujemy się natomiast na dwa posiłki dziennie (HB) to ceny wyglądają następująco – 1138 zł (DW) i 2344 zł (S).

Podsumowujemy: rodzinna eskapada do stolicy europejskiego słońca, tańca, zabawy i piłki nożnej w składzie osobowym 2+2 to wydatek rzędu średnio 4859 zł z(DW) i nawet 9458 zł (S).

O ile oferty samolotowe w każdym z przedstawionych kierunków nie wywołują pożądanego dreszczyku natychmiastowych, zakupowych emocji, o tyle te z dojazdem własnym są więcej niż ciekawe. Ktoś powie, że szkoda czasu na długą podróż, że to męczące, że daleko, że tracimy czas. Oczywiście można na to spojrzeć w ten sposób, ale jest także druga strona medalu, która pozwala z samej podróży uczynić atrakcję.

Jadąc do Bułgarii, warto zatrzymać się np. w Sighiasoarze (średniowieczne miasteczko, w którym urodził się Wład Drakula) oraz na Zamku w Branie (uchodzi za siedzibę wampira Drakuli). W drodze do Chorwacji bez wątpienia atrakcją jest wiedeński Wiener Prater (ośrodek wypoczynkowo – sportowy z największym i najbardziej znanym Diabelskim Młynem i wielkim lunaparkiem). Na Węgrzech warto sprawdzić czy Balaton wciąż przyciąga swoją magią. Wybierając za cel Hiszpanie nie można zapomnieć o Carcassonne. Wszystkie te miejsca mogą okazać się nie tylko świetnym pomysłem na przerwę w podróży, ale mogą stanowić już pierwszą atrakcję w naszym wakacyjnym kalendarzu. Wszystko zatem zależy od tego jak na taki wyjazd spojrzymy.

To co przy planowaniu tańszych wakacji wydaje się szczególnie ważne to w miarę szybka decyzja. Przedstawione, bardzo atrakcyjne cenowo oferty to oczywiście wynik wytężonego poszukiwania. Trzeba jednak pamiętać, że chętnych na dobrze skrojone budżetowe wakacje w tym roku będzie pewnie dużo więcej niż zwykle. Z naszego doświadczenia wynika, że decyzję najlepiej podjąć jeszcze przed Wielkanocą.

Większe składy osobowe mogą już wówczas mieć kłopot ze znalezieniem odpowiedniej liczby łóżek w jednym obiekcie. Touroperatorzy nie wyciągną z szuflady dodatkowych miejsc, gdyż zwyczajnie ich nie będzie zakontraktowanych, a właściciele pensjonatów czy apartamentów, do których wybierzemy się własnym autem będą mieli kolejkę chętnych nie tylko z Polski. Nie warto zatem narażać się na niepotrzebne stresy.

 

 

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>