Wakacje w Chorwacji – dojazd i nocleg

Jest taki kraj w Europie, gdzie mimo braku masowej turystyki zorganizowanej, doświadczamy wyjątkowego zjawiska Full Inclusive mimo braku hotelowego pakietu All. Wszyscy go znają, wielu już było i ciągle tam wraca, jeszcze więcej chce w końcu pojechać, aby co najmniej zrozumieć ten fenomen. Chorwacja. Zawsze modna, zawsze gościnna, zawsze w czołówce wyborów turystycznych naszych rodaków. Byliśmy tam w 2016 roku i dzielimy się wrażeniami – od A do Z.


Dziś turystyka od innej strony. Zostawiamy wielki przemysł turystyczny, wspierający podróże naszych rodaków i samodzielnie ruszamy na rodzinne wakacje. Bez biura. Dlaczego bez? Bo Chorwacja apartamentami stoi, a te jako ogromna drobnica nie interesują wielkich touroperatorów lubiących kompleksowe i systemowe rozwiązania. Oczywiście znajdziemy w Chorwacji także hotele, ale ich ilość przegrywa w przedbiegach z niezliczoną ilością doskonale przygotowanych miejsc pobytowych w prywatnych domach. Brak infrastruktury i typowej obyczajowości hotelowej ma swoją ogromną zaletę. W ramach posiłków jemy to na co mamy ochotę, a nie to co nam zaserwują do wyboru, butelkowane piwo jest o niebo lepsze od taniego w pakiecie All, a na plażach i przy małych basenach nie uświadczymy takich obrazków:

 Co trzeba wiedzieć na temat Chorwacji?

Nie wszyscy wiedzą, ale lądowa Republika Chorwacka liczy 56610 km2, a to około sześć razy mniej niż Polska. Do Chorwacji należy aż 1185 wysp, z czego 66 jest zamieszkałych. Długość linii brzegowej wynosi 5835 km. Z tego 4058 km przypada na wyspy, a 1777 km na wybrzeże lądowe . Administracyjnie, Chorwacja jest podzielona na 20 Żupanji (Komitaty), odpowiedniki naszych województw. Odrębną, 21 stanowi miasto stołeczne Zagrzeb.

Sprawdź oferty wycieczek do Chorwacji

Według oficjalnych danych chorwackich izb turystyki w okresie od stycznia do grudnia 2015 roku Chorwację odwiedziło 14,9 mln osób. To statystyczny wzrost o 8,5 proc. w stosunku do roku 2014. Wszyscy goście wykupili w tym czasie ponad 80 mln noclegów. Kolorowy zawrót głowy, prawda? Mimo że wielu naszych rodaków uważa, że w latem w każdym kurorcie Chorwacji jest tylu Polaków co na zakopiańskich Krupówkach, to wcale nie jest to prawdą. Najliczniejszą grupą odwiedzającą wybrzeże Adriatyku są Niemcy (16,8 mln noclegów). Na drugim miejscu znajdują się mieszkańcy pobliskiej Słowenii (8,2 mln noclegów). Trzecie miejsce na podium należy do Austrii (6,5 mln noclegów). Kolejne miejsca przypadają: Czechom (5,1 mln noclegów) i Włochom (5 mln noclegów). Polska plasuje się dopiero na 6. miejscu z wynikiem 4,5 mln noclegów.

Od lat zastanawiamy się co tak magicznego jest w Chorwacji, że przyciąga ona miliony gości z całego z całej Europy? Przecież jest mnóstwo bardzo podobnych krajów, gdzie temperatura powietrza przekracza latem 30°C, woda jest szmaragdowa, a gwarancja godzin słonecznych w ciągu doby przekracza 15. I nie znajdujemy tu jednej, wyczerpującej odpowiedzi. Każdy odwiedzający Wybrzeże Adriatyckie zachwyca się czymś innym. I bardzo dobrze. W różnorodności jest siła. Z pewnością jest to kierunek bezpieczny, bardzo otwarty, gościnny, przyjazny i naturalny. Te zalety dostrzegają już nie tylko ww. w statystykach goście, ale co ciekawe także zmotoryzowani Holendrzy, Szwedzi, Duńczycy, a nawet Norwegowie, których ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, widzieliśmy w naprawdę wielu.

Gdzie nocować w Chorwacji?

Poszukiwania miejsca naszego wypoczynku najlepiej zacząć od mapy i komputera. Określić jeden z czterech dominujących regionów, w którym spędzić chcemy swój urlop. Północna część Chorwacji otaczająca Zagrzeb, Varazdin aż po Osijek zainteresuje miłośników zwiedzania. W naszej ocenie to dobry pomysł na wyjazdy majowe i wrześniowo-październkowe. Część środkowa, nazywana centralną, to region przypisany do Karlovac. Nadmorskie, najbardziej popularne regiony to Istria z Rijeką, Rovinji i Pulą oraz bezwzględnie najczęściej turystycznie wybierana Dalmacja. Zaczynająca się lekko powyżej Zadaru i biegnąca w dół, przez Sibenik, Trogir, Split, Makarską, aż po Dubrownik. Wysp usłanych u tego Wybrzeża nie zliczymy, a wymienianie tych najważniejszych zajmie nam i tak pół tekstu, a zatem to sobie darujemy.

Kiedy już określimy region i preferencje naszego wypoczynku zaczynamy walkę o apartament. Jedni bazują na swoim wcześniejszym doświadczeniu, inni na poleceniu znajomych, jeszcze inni na stronach i portalach dedykowanych Chorwacji (a jest ich mnóstwo). Część zwraca się z pytaniem do dużych agentów turystycznych, którzy w przeciwieństwie do większości touroperatorów mogą i chcą sobie pozwolić na wzbogacanie swojej szerokiej oferty o oferty alternatywne od mniejszych organizatorów czy wręcz właścicieli apartamentów.

Nasze doświadczenie podpowiada, że ceny prywatnie najmowanego przyzwoitego apartamentu nad morzem (dla 4-6 osób, z w pełni wyposażoną kuchnią, klimatyzacją, łazienką, mediami bez ograniczeń, często parkingiem dla gości) sięgać mogą od 60/70 do nawet 120€ za dobę. Przy czym warto zwrócić uwagę, że cena zależy od lokalizacji nie tylko geograficznej wybranej miejscowości, ale także od lokalnej topografii konkretnego domu. Te najdroższe leżą w linii brzegowej morza, zapewniając wakacyjny widok i szybki dostęp do plaż, barów, sklepów i promenad. Im dalej od wody, im bardziej pod górkę, im więcej kręcenia po wąskich uliczkach, tym niższa cena. Prosta logika. Tak czy owak, za tygodniowy najem apartamentu zapłacimy od 360 do 720€. Póki co dramatu nie ma, prawda? Zwłaszcza, że pogoda jest gwarantowana i mamy pewność dobrze wydanych pieniędzy.

Dojazd do Chorwacji

O matko, 1500 km…, Taki szmat drogi…, Podróż musi być koszmarnie męcząca… Brzmi znajomo? Tak straszą wszyscy ci, którzy nie mają chęci, odwagi lub potrzeby, aby ruszyć na wakacje samemu. Kto zaś powiedział, że trzeba odbyć tę podróż na raz? Przecież dziś pomysłów na noclegi tranzytowe jest tyle, ile mijanych hoteli za oknem auta, czy ofert w systemach internetowych typu Booking. Oczywiście, jadąc autem tracimy wiele czasu w stosunku do szybkiego transportu lotniczego, ale na pewno obniżają nam się jednostkowe koszty podróży i zyskujemy sporo szans na przystanki w miejscach, których nie zobaczymy z okien samolotu. Poza tym powiedzmy sobie szczerze. Taki wyjazd to także przygoda motoryzacyjna, którą każdy kierowca przynajmniej raz w życiu powinien odbyć. Nabyte w niej umiejętności na drogach szybkiego i wolniejszego ruchu mogą okazać się bezcenne na przyszłość.

My jechaliśmy z Gdańska do Trogiru, koło Splitu i na tym przykładzie przedstawimy Wam koszty drogowe podróży. Odcinek autostrady A1 z Trójmiasta do Torunia to opłata w wysokości 30 zł. W tym roku mamy szczęście, bo otworzono kolejny odcinek A1 i póki co bezpłatnie pomknęliśmy na południe Polski omijając po raz pierwszy, bardzo zresztą wygodnie, Łódź. Dalej już Piotrków Trybunalski, Częstochowa i przebijając się równie wygodnie co pod Łodzią przez region Katowicki, pomknęliśmy A1 w kierunku czeskiej Ostrawy.

Pamiętajcie o tankowaniu przed granicą (paliwo w Polsce wciąż mamy tańsze niż za granicą) i zakupie obowiązkowej winiety na drogi w Czechach. Można kupić je jeszcze w Polsce i to za złotówki (na Austrię i Słowenię także), ale trzeba liczyć się z 25 proc. marżą w stosunku do zakupu w Czechach. Zdzierstwo, ale na tym przecież polega ten biznes. Pamiętajmy, że sam wjazd na drogi płatne obliguje nas już do posiadania przyklejonej winiety. Służby czeskiej może nie interesować tłumaczenie, że „dopiero co wjechałem/łam i na pierwszej stacji kupię winietę„. Można oczywiście podjąć ryzyko, bo ~10 km za granicą mamy dużą stację paliw, gdzie sprzedają winiety, ale te 10 km obarczone jest stresem kierującego. Podobno mandaty za brak winiety mogą sięgać nawet 8 tys. zł. Jest jeszcze jedna obawa. Czesi mogą nie przyjąć płatności kartą, bo np. źle patrzy nam z oczu lub terminal się zawiesił, a kto trzyma w kieszeni czeskie korony? O płatności Euro zapomnijcie. Co wówczas?

Czeska winieta na samochód osobowy kosztuje 310CZK na 10 dni i 440CZK na miesiąc. My jechaliśmy do Chorwacji na ponad 10 dni, dlatego w grę wchodziła od razu winieta miesięczna. Kupując ją z wygody psychicznej w Polsce zapłaciliśmy 106 zł (sic!).

Omijając czeską Ostrawę kierowaliśmy się na Brno, aby je także ominąć i po przekroczeniu granicy z Austrią (winieta na 10 dni = 8,80 € w Austrii lub 65 zł w Polsce – zasady wjazdu na drogi płatne te same co w Czechach) kierować się już na Wiedeń. Po ominięciu austriackiej stolicy kolejnym punktem na trasie jest Graz. Na jego wysokości skręcamy z drogi A2 o 90 stopni w lewo na E59 i kierujemy się już na Słowenię, a dalej na chorwacki Zagrzeb.

Zanim jednak nasze serce rozraduje osiągniecie granicy kraju docelowego, przed nami jeszcze wąski pasek Słowenii. I te płatne 60 km na autostradzie E59 formalnie jest największą zgryzotą każdego kierowcy. No bo ile czasu spędzimy na tej drodze? 30-40 minut? Ok, godzinę? Za te drogowe szczęście rząd Słownie chce nas skasować 15€, a że winieta jest 7 dniowa, a kolejna miesięczna, to nawet jadąc na tygodniowy wypoczynek w Chorwacji musimy się liczyć z podwójną taksą za drogę powrotną. Widocznie jesteśmy typowymi, skąpymi Polakami, bo mamy co najmniej 100 lepszych pomysłów na wydanie 30€ niż opłata drogowa w Słowenii. Zwłaszcza, że jest na to prosty, wygodny i banalnie prosty sposób. Tuż przed granicą austriacko-słoweńską można zjechać z autostrady na austriacki Mureck. Dalej przekraczamy granicę ze Słowenią w urokliwych okolicznościach przyrody (serio jest to piękny mostek) poza drogami płatnymi i kierując się kolejno na miejscowości: Trade, Gosova i Ptuj trafiamy z powrotem na tę samą drogę E59 (już niepłatną) tuż przed granicą z Chorwacją. Objazd śmiesznie prosty i krótki, a frajda z 30€ w kieszeni bezcenna. Widocznie skąpych jak my jest mnóstwo, bo po drodze spotykamy nie tylko naszych rodaków, ale także Czechów, Austriaków i Niemców. Ci ostatni jadą tędy nawet ze swoimi słynnymi wielkimi motorówkami na lawetach. Nie mamy więc najmniejszego dyskomfortu biedaków.

Granica z Chorwacją jest ostatnim wąskim gardłem po drodze na urlop. I dosłownie i w przenośni. Korek na wjeździe powoduje fakt, że Chorwacja mimo swojego członkowstwa w UE od (2013) nie jest w strefie Schengen. Nie obwiązuje tu ruch bezgraniczny i dokumenty, choć powierzchownie, są jednak sprawdzane. Granica umiejscowiona jest na wąskiej, korytowo ulokowanej drodze i liczba stanowisk odprawy jest mocno ograniczona.

W następnym wpisie opiszemy, co warto zwiedzić w Chorwacji i jakie są tam ceny. Obserwujcie nas!

  • 2017-09-02
  • 7 dni
  • x 2
  • własny
Chorwacja
2050.0 PLN
  • 2017-09-21
  • 7 dni
  • x 3
  • samolot z Warszawa
Chorwacja
2809.0 PLN
  • 2017-06-29
  • 7 dni
  • x 2
  • samolot z Warszawa
Chorwacja Novi Vinodolski
2209.0 PLN

  1. Pingback: Wakacje w Chorwacji - co zwiedzić? | Qtravel.pl Blog

  2. Pingback: Wakacje w Chorwacji - co zwiedzić? | Qtravel.pl Blog

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>