Na narty do Włoch! Italo-Ski 2016 – część 2

Niedawno opisaliśmy podróż do Włoch na narciarski wypoczynek. Pisaliśmy o tym, jakie koszta trzeba ponieść udając się na zimowy urlop własnym samochodem i jakie perypetie (np. korki) mogą nas spotkać w trasie. Kontynuujemy naszą relację – tym razem już z pobytu we Włoszech.

Narciarsko i snowboardowo

Tylko 18 km od zjazdu z autostrady A22 swoje podwoje otwiera przed nami gościnna Paganella i dwa główne kurorty narciarskie – Andalo i Fai della Paganella. Kilka kilometrów dalej znajdziemy trzeci kurort, Molveno, który jednak służy jako piękna sypialnia dla dwóch pierwszych ośrodków lub baza dla miłośników narciarstwa biegowego.
Tak bliska odległość od autostrady to ogromna zaleta, bo sobotnie zmiany turnusów pozwalają na szybką wymianę gości. Paganella to fantastyczna dolina narciarska we włoskim regionie Trentino ukierunkowana bez dwóch zdań na rodzinny, aktywny wypoczynek. 23 trasy zjazdowe o łącznej długości ponad 50 km, w tym aż 40 km tras dla narciarzy o średnim stopniu zaawansowania i 7 dla wytrawnych deskarzy. W większości to jednak typowe niebieskie i czerwone trasy z szerokim polem zabawy na stoku, wieloma odnogami i białymi korytarzami. Jak to mawiał na miejscu mój jedenastoletni bratanek – wujek, one są czerwone, ale o niebieskim zabarwieniu. Idealne miejsce do szlifowania taktyki i narciarskich umiejętności. Trasy są codziennie po południu równane ratrakami, a to, kolejnego dnia daje mega przyjemność z jazdy. Przynajmniej do południa. Na i przy stokach znajdziemy wiele barów i restauracji. Ceny w nich nie są najniższe, ale też nie powalają: cappuccino 2-3€, puszka coli/fanty 3€, pizza 6-8€, frytki 4€, bombardino 4€, spritz 4€, gorąca czekolada 3€. W aspekcie wyciągów przeważają kanapy (14), ale są też gondolki (2), a nawet orczyk (1)  i chodnik dla początkujących maluchów (1). Wszystko doskonale zorganizowane i skorelowane w systemie przesiadek ławeczkowych. System bramkowy do ski passów jest relatywnie nowy, w pełni sprawny i przez cały nasz pobyt ani razu nie sprawił nikomu żadnego problemu. Przypomnę, że kaucja za ski pass z procesorem to kwota 5€ za sztukę. W dolinie znajdziemy też kilka snow-parków i kids-parków. Może swoją konstrukcją nie porwą one miłośników emocji spod znaku  Red Bulla, ale dzieci bawią się świetnie. Nie zauważyłem najmniejszych problemów w koegzystencji zwolenników dwóch i jednej deski. Wszystkie trasy wyposażone są w system sztucznego naśnieżania. Dwa razy w tygodniu (wtorek i piątek) na głównej trasie w Andalo stok jest oświetlony i odbywają się jazdy wieczorne. Podsumowując ten wątek… Nic dziwnego, że Paganella to jeden z ulubionych kurortów wypoczynku i zabawy dla mistrza dwóch desek Bode Millera. Sprawdźcie sami na Youtube.

Szkółki narciarskie

W Paganelli znajdziemy co najmniej 5 szkółek narciarskich. W większości z nich instruktorzy posługują się językiem włoskim i angielskim. Przy odrobinie cierpliwości w kadrze co najmniej dwóch szkółek znajdziemy też instruktorów z Polski. Większość z nich łatwo rozpoznać nawet na stoku, bo na ramieniu firmowego stroju mają dodatkowo czerwoną naszywkę PZN. Niemniej jednak na stoku nic z nimi nie załatwimy. Konstrukcja ich umów i pozwoleń na pracę, a zwłaszcza obawa przed kontrolą  i stratą licencji nie pozwalają na lekcje na boku. Wszystko załatwić trzeba oficjalnie przez biura każdej ze szkółek. Znajdziemy je zarówno w centrum miasteczek jak i u podnóży stoków, na których prowadzą główne zajęcia. I teraz to, co interesuje pewnie większość nowicjuszy – ceny. Niestety, tanio nie jest. Jedna godzina indywidualnych zajęć z instruktorem to wydatek od 38 do 40€. Boli, wiem. Ale przy odrobinie pozytywnego nastawienia adepta i uczciwej nauki już po pierwszej godzinie mamy podstawy jazdy. Wiem co piszę, bo skorzystałem w tym roku z usług p. Marcina dla mojej młodszej, sześcioletniej córki. Tak się losowo poskładało, że dziewczyna pierwszy raz w życiu miała narty na nogach. Jechaliśmy więc do Włoch z dużymi obawami i nastawieniem, że jedno z rodziców poświeci swój czas na zabawę z dzieckiem na oślej łączce i raczej sobie nie pojeździ. Tymczasem jednego dnia godzina nauki poprzez zabawę, później wzmocnione naszą pracą na stoku w ramach utrwalenia ćwiczeń. Drugiego dnia powtórka tego samego i od trzeciego dnia dziecko jeździło z nami na niebieskich trasach. Co prawda w typowo dziecięcym, pługowym stylu, ale za to z wszystkimi podstawowymi umiejętnościami: zapinania nart, przewracania się i ponownego wstawania na stoku (uwierzcie mi, że choć brzmi to śmiesznie, to dla wielu dorosłych to wciąż problem) skręcania w obie strony, jazdy zygzakiem po stoku,  jechania „na krechę” z pośrednim i końcowym hamowaniem. Byliśmy zachwyceni. W naszym przypadku to naprawdę uczciwie wydane 80€.
Tańszą opcją są szkółki grupowe. Polscy organizatorzy wyjazdów do Włoch mają swoje programy tego typu. Warto zainteresować się tematem u swojego doradcy na etapie wyboru oferty. Rano oddajemy pociechę na 3-4h zajęć pod okiem instruktora, sami w tym czasie bawiąc się na stoku, a później odbieramy dziecko i razem ćwiczymy nowe umiejętności. Dzieci w grupie rówieśników,  bez publiczności w postaci rodziców, uczą się szybciej, lepiej, łatwiej. Podpatrują kolegów, rywalizują, podejmują swoje małe wyzwania. Takich szkółek jeżdżących na trasach jak gąsienica spotkamy naprawdę wiele.
Bez wstydu odnajdą się tu też dorośli. To żadna ujma, wstyd czy dyshonor zacząć naukę w wieku 30 czy 40 lat. Takich osób na stokach jest naprawdę mnóstwo. I to co jest w tym wszystkim fajne to fakt, że stać ich na przełamanie własnych barier i oporów. Warto próbować, bo narty to fantastyczna aktywność.
Jeśli więc nawet jeśli wybieramy się w góry towarzysko, warto rozważyć opcję zmiany nastawienia. Na miejscu jest sporo wypożyczalni sprzętu i każdy z pewnością dobierze dla siebie cały niezbędny zestaw: narty, kijki, buty i kask. Można też pokusić się o zakupy sprzętowe na miejscu, ale ceny…. Nie polecam.

Andalo  i jego gospodarze

Andalo to główny kurort Paganelli. Położony malowniczo na wysokości ponad 1000 m n.p.m. przyciąga świetną pogodą, infrastrukturą, uśmiechem ludzi i aż 4 tys. miejsc noclegowych. W głównych punkach turystycznych bez problemu (o dziwo jak na Włochy) porozumiemy się w języku angielskim. W dużej mierze to zasługa młodej kadry zajmującej się ruchem turystycznym, a którą widać na każdym kroku. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale dla mnie północni Włosi z Dolomitów to trochę inna nacja niż reszta mieszkańców tego kraju. Mniej rozkrzyczana, chaotyczna, bałaganiarska. Przeciwnie. To bardzo pracowici ludzie, szanujący swoich gości, życzliwi i otwarci.

Prawdopodobnie duży wpływ na to ma makroregion alpejski i duże naleciałości cech niemieckich i austriackich przy zachowaniu własnej autonomii kulturowej i osobowościowej.
Wśród gości, Polacy stanowią to prawdopodobne drugą nację, zaraz po Włochach. Widać to w wielu miejscach, także na głównym placu miasteczka, gdzie na masztach zaraz obok flagi włoskiej i UE, łopocze nasza biało-czerwona. W Andalo dominują typowe, nieduże rodzinne hotele 3 i 4*. Fantazyjne, pięknie wymalowane elewacje, dużo drewna, minimalizm estetyczny, brak odrażających reklam. Wszystko to robi urokliwe, miłe dla oka i ducha wrażenie. Osobiście bardzo lubię ten klimat organizacyjny. Po 2 dniach pobytu znamy po imieniu każdego pracownika hotelu, z każdym możemy porozmawiać, każdego o wszystko zapytać, poprosić i nikt nigdy niczego nie odmawia.
W ramach Apress Ski pójść możemy na basen (4,50€ za wejście), lodowisko z torami curlingowymi (7,20€ za wejście). W ofercie gospodarzy znajdziemy też kuligi, spacery na rakietach śnieżnych, nartach biegowych, centrum fitness z saunami, korty tenisowe, dyskoteki i mnóstwo typowo włoskich kafejek, restauracji i barów. Ceny wyższe niż w Polsce, ale mimo to przystępne: pizza od 8€, świeżo wyciskane soki owocowe od 4,50€, kawa od 2€, zupa od 4€, małe napoje w butelkach lub puszkach od 3€, lody w pucharkach z owocami od 6€ (pycha!).

Nie tylko narty, ale i zakupy!

W miasteczku funkcjonują 3 linie autobusowe będące jednocześnie formą ski-busa: czerwona, zielona i niebieska. Każda do innej części Andalo, dlatego ważne jest zapoznanie się ich trasami. Odstępy czasowe między kolejnymi kursami wynoszą  mniej więcej 30 min. Dla gości z pobytem w Andalo, przejazdy są bezpłatne, choć teoretycznie należy mieć przy sobie Andalo-Card, którą dostajemy imiennie dla każdego przy meldunku w hotelu. W praktyce jednak nikt tego nie sprawdza.
Miasteczko ma mocno rozwiniętą strefę handlową. Oczywiście dominują sklepy ze sprzętem i wyposażeniem narciarskim, ale bardzo widoczne są też sklepy z rękodziełem regionalnym, spożywczymi produktami regionalnymi (szynkami suszonymi i wędzonymi typu speck, prosciutto, niezliczoną  ilością dojrzewających na miejscu serów, lokalnego wina, dżemów i konfitur, oliwy, etc. Systemy pakowania próżniowego, którymi dysponują niemal wszystkie punkty handlowe  pozwalają zabrać do domu praktycznie każdy świeży produkt. Warto zostawić na koniec 20-30€, aby zabrać ze sobą smak Włoch jeszcze na kilka dni po powrocie i podzielić się nim z najbliższymi.
W centrum Andalo znajdziemy duży spożywczy market Conad, w którym większość mieszkańców i gości robi spore, nieco tańsze zakupy codzienne.

Hotel Splendid

Świetna lokalizacja, klimat, przemiła i niemal rodzinna obsługa, czystość, ciepło, pyszne posiłki i polski szef sali w restauracji , p. Łukasz, to główne atuty tego miejsca. Hotel, a raczej większy hotelik, bo przecież to wszystko małe obiekty, mimo swojej wiekowości w pełni zasługuje na swoje 3*. Naprawdę przez tydzień można poczuć się tam jak w domu. Do dyspozycji gości sporo miejsc parkingowych, narciarnia, lobby bar z kominkiem i TV, spora, ale klimatyczna restauracja z przepięknym widokiem na góry, sala bilardowa z flipperami, sala widowiskowo-taneczna, gdzie odbywa się animacja dla maluchów, winda.
Nasz  czteroosobowy pokój był naprawdę przestronny i rodzinny – 30m2. Bardzo ciepłe wnętrza, zawsze ciepła woda, wszystkie urządzenia sanitarne sprawne i zadbane. Pokoje i łazienki sprzątane są codziennie,  a to dla powracających z nart, zmęczonych turystów bardzo ważny element. Tuż pod hotelem (50m) przystanek Ski Busa.
Śniadania (od 7.30) w formie bufetu szwedzkiego, na szczęście nie kontynentalnego. Nie ma co prawda ciepłych składników typu jajecznica czy kiełbaski, ale są wędliny, sery, gotowane jajka, jogurty, owoce, kilka rodzajów płatków i musli, warzywa oraz kilka rodzajów pieczywa. Nie brakuje też croissantów, dżemów, miodu, ciast i ciasteczek. W końcu to jednak Włochy. Do porannego posiłku mamy sporo napojów zimnych i ciepłych. To, że Włosi potrafią pomyśleć o wielu elementach podkreślających walory miejsca jest ważne i cenne. Ta sobie myślę, że Magda Gessler byłaby z nich dumna. Przykładowo, na każde śniadanie wszystkie zasłony i firany ściągnięte są na bok, abyśmy jedząc mogli rozkoszować się widokiem za oknem. Przecież także po niego jechaliśmy 1500km. Małe, a cieszy.
Obiadokolacje zaczynają się dość późno, bo dopiero o 19.00. Forma typowa dla narciarskich Włoch polegająca na zamawianiu posiłku na następny dzień z karty wyboru. Do dyspozycji mamy 3 propozycje na danie pierwsze, 3 na danie drugie i jeden spośród dwóch deserów. Zaznaczone wieczorem posiłki otrzymamy kolejnego dnia jako nasze wybrane dania obiadowo-kolacyjne. Uczciwe trzeba przyznać, ze kuchnia daje radę i nikt nigdy nie wychodzi z restauracji głodny. Nawet jeśli  nasz wybór okazał się strzałem poza tarczę, p. Łukasz (przemiły człowiek) zadba o to, aby pod nos podano nam inne, bardziej dopasowane danie. Do tego posiłku wszelkie napoje są dodatkowo płatne. Raz w tygodniu, specjalnie dla dzieci, odbywa się Pizza Party. Osobna, wydzielona część restauracji zamienia się w kolorowy stół, gdzie wszystkie maluchy otrzymują pizze frytki, napoje i lody. Niby nic wielkiego, a dzieci jednak zachwycone.
Do minusów hotelu zaliczyć trzeba brak regulacji ciepła w pokojach. Jest w nich aż za ciepło, a grzejniki są elektryczne bez termostatów. Problemem jest też internet. Niby jest, ale de facto bardziej go nie ma niż jest. Trudno uciec od przekonania, że system logowania się do hotelowego hot-spota za każdym razem kiedy chcemy zajrzeć do sieci jest po to, aby zniechęć gości z jego korzystania. Transfer i jego szybkość dramatyczne, więc nawet wysyłanie zdjęć do Polski stanowi problem. O rozmowie via skype nawet nie wspomnę. Tu naprawdę jest nad czym popracować. Dla usprawiedliwienia hotelu dodam tylko, z kronikarskiego obowiązku, że tak samo słabo internet działa w restauracjach i punktach miejskich. Wygląda to raczej na pewną strategię i filozofię niż techniczne zaniedbanie właścicieli obiektu. Mogą napisać w ofercie, że internet jest, bo jest.  A że nie da się z niego korzystać, to już inna bajka.
Drugi minus, ale ten już należy się polskim organizatorom o brak informacji na etapie rezerwacji, że region Trentino wprowadził opłaty klimatyczne. Tak więc do końcowego rozliczenia z hotelem doliczyć musimy po 1€ za dobę od każdej osoby dorosłej. Niby niewiele, ale przecież nie o pieniądze, a o informację i podejście tu chodzi.

Podsumowanie

I co tu napisać, aby nie było banalnie? Że było doskonale? Że warto? Że to świetna, aktywna forma wypoczynku w połowie roku szkolnego i zawodowego? Że każdy powinien pojechać i spróbować? Że nie ma się czego bać, a narty są dla każdego? Że każdy kto raz pojedzie na narty w nasze przepiękne góry, a później trafi na doskonałe stoki Dolomitów zrozumie, dlaczego zdradzamy górski patryiotyzm? Mogę. Ale napiszę inaczej. Nasze dzieci mimo młodego wciąż wieku mają te szczęście, że sporo podróżują. Był czas kiedy zachwycały się 5* hotelami z aquaparkami w Turcji. I jako duże dziecko wcale im się nie dziwię. Ale nigdy po powrocie z jakichkolwiek wakacji nie płakały z tęsknoty za danym miejscem. Tym razem łez było naprawdę sporo… Jest tylko jedno wyjście. Za rok jedziemy znowu! Wy możecie jeszcze teraz! Warto!

  • 2017-12-16
  • 7 dni
  • x 2
  • własny
Włochy Sestriere
1760.0 PLN
  • 2018-03-17
  • 7 dni
  • x 2
  • własny
Włochy Val Di Sole
1369.0
  • 2017-12-16
  • 7 dni
  • x 2
  • własny
Włochy Val Di Sole
1639.0

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>